Dziś zabraliśmy dzieciaki po raz pierwszy na narty do Wisły. Pogoda była przepiękna, Hania oswoiła się z nartami, ale nie za bardzo była zainteresowana jeżdżeniem (bardziej chciała iść spać), za to Kuba nas zaskoczył. Po pierwszych kilku chwilach na nie, nastąpił zwrot akcji i 50 m płaska górka była jego! Zjeżdżał sam, im szybciej jechał tym bardziej mu się podobało, nie przejmował się upadkami, a ostatnie dwa zjazdy zakończył hamowaniem bez upadku. Naprawdę, jesteśmy z niego bardzo dumni!
Mówiąc szczerze nikt nie liczył na to, że dzieci pójdą wcześnie spać.. Ale też nie sądziliśmy, że w tak dobrych humorach wytrwają do północy (a nawet dłużej). Cóż.. naprawdę było super :) Dedykuję wszystkim, którzy tak jak my spędzali sylwestrową noc z dzieciakami (i w nowy rok wstali niestety już po 8 rano).
… chyba troszkę się nudzą :-)
Małe wspomnienie wakacji – Kuba w Wilanowie.
W pewne listopadowe popołudnie udaliśmy się na spacer nad Olzę, by potem zjeść lody w Presso, zamkowej kawiarni. Wchodzimy, a tam nie dosyć, że można rysować na wielkiej tablicy, spotkać śpiącego na poduszce kota, to jeszcze wygodnie usiąść na kamieniach.. Kamienie wykonane są z filcu – i są fantastyczne!





